czyli o piekielnym upale krotka notka

Witamy goraco

nqprawde naprawde goraco… Ale krotko i po kolei.

SIDI IFNI cd.

W Sidi Ifni zostalismy jeszcze jeden dzien … cudne wakacyjne klimaty i ten chlod. Okazalo sie: ze mielismy nosa. Ostatniego dnia pobytu krecilismy sie wokol dawnego hiszpanskiego kosciola (teraz miesci sie tu sad) i przemily Pan wposcil nas do srodka i oporowadzil po Nim. SUPER!

MARO4404.jpg

A w sidi ifni czulismy sie tak

MARO4309.jpg
MARO4411.jpg

TAROUDANT

Z Sidi Ifni pojechqlismy znow do Taroudant… Spedzilmismy tu juz tylko jeden wiecwor. Zaniar byl jeden – kupic Kasi buty i ksiazke. I to tak zeby sie nie zrujnowac… Obie misje wykonane.

MARO4420.jpg

TALIUINE

I ruszylizmy do miastra w ktorym mialo byc duzo a bylo tylko goraco…
Mielismy tam zobaczyc jak sie zzbiera i przetwarza szafran oraz argan. Na ,iejscu okazalo sie ze arganowe manufaktury sa za daleko na nasze mozliwosci a szafranowe…. chyba si epochowaly przede nqmi. TAk czy siak zobaczylismy tylko paree zdjec i produkt finalny… Nie to co jedwab i herbata w Laosie – tam nq prawde duzo zwiedzilismy i sie nquczylismy. Tu przewodnik LP klamal i podpatrzec czy nauczc niczego sie nie dalo…

Oprocxz tego zobaczylismy z bliska nasza pierwsza Kasbe – zamek arabski. To byl mily akcent…

MARO4477.jpg

Ale i tak gwiazda wyjazdu jest temperatura. W dzien 46 stopni w nocy spada do upojnych (w cudzyslowie) peznie 28. Zyc sie nie da. Od 11 do 18 zgon potem proby wstania i spaceru przy tylko 40 a potem to juz duszna noc… BRR Nie narzekac na to co jest w Polsce!

Szybko sie stamtad zwinelismy i dzis jestemy juz w Ouarzazate.
Miasto odczuwalnie chlodniejsze (42) wiec siesta pewnie bedzie krotsza i bedziemy nadawac sie do zycia!

a po drodze upal i pustynia…

MARO4476.jpg


Pozdrawiamy serdecznie!
Seba i Kasia