i po zdobyciu Jebel Toubkal oczywiscie

Witajcie

Szybko odpowiadajac na pytania: tak bylismy w gorach; nie nie da sie tu pisac z polskimi znakami a ciezko sie pisze z jakimikolwiek znakami przez klawiatury AZERTY

A co u nas

Duzo sie dzialo. Spedzilismy niemal caly ten czas w gorach. Spotkalo nas tu duzo przyjemnosci ze strony tubylcow a samo chodzenie po gorach czesto bylo ciezkie. Tu nie chodzi sie grania tylko 1200m w gore i tego samego dnia z 900 w dol i tak co dzien. Ale po kolei…

Najpierw przywitalo nas turystkowo czyli miasto Seti Fatima. Tak okrponie turystyczne ze nawet nie damy tu jego zdjecia. Ruszylismy zatem w gory wg przewodnika latwa trasa wzdluz drogi. Spotkalo nas wtedy pieklo. Goraco bez cienia pod gore. Do tego krajobraz zrobil sie istnie marsjanski

MARO3421.jpg

Dopiero pozniej okazalo sie ze to geste gorace powietrze zwiastowalo burze. Ale wtedy mielismy watpliwosci czy atlas wysoki pod koniec czerwca to dobry pomysl…

Nastepnego dnia doszlismy do sympatycznego schroniska. Najedzeni i zmotywowani pogoda ktora nie byla jednak taka zla ruszylismy dalej.

MARO3464.jpg

I od tego momentu zaczela dziac sie historia.
Co dzien cos nowego i silowanie sie z gorami. Nie mamy nawet czasu i sily by to choc troche strescic.

Spalismy w roznych miejscach od schroniska przez chaty pasterzy groty czy dachy domow ludzi w wioskach

MARO3758.jpg
MARO3701.jpg

Wielokrotnie szukalismy nie tylko szlaku ale i zasiegu na przeleczach powyzej 3000 m

MARO3643.jpg

Cieszylismy sie widokami w dzien

MARO3635.jpg

i o zachodzie slonca

MARO3566.jpg

bylo goraco

MARO4022.jpg

ale czasem musielismy ubierac sie o dziwo dosc cieplo

MARO3702.jpg

Jedlismy z miejscowymi

MARO4026.jpg

ale poza tym ….podgladalismy ich prace polowe dezynfekowalismy wode i przeklinalismy na czym swiat stoi podchodzac pod niektore przelecze w upalnym niemal zenitalnym sloncu.

Im blizej szczytu bylismy tym wiecej ludzi spotykalismy a apogeum zjawiska mialo miejsce w schronisku pod Toubkalem.
Na sama gore weszlismy i z tego tez sie bardzo cieszylismy. Technicznie prosty szczyt ale najwyzszy w Afryce Polnocnej z radosci zjedlismy berberski omlet.

MARO4021.jpg
MARO3946.jpg

Wczoraj zeszlismy do Imlil i stamtad ruszylismy w strone oceanu.
Pol stopem pol zbiorowymi taksowkami. Widoki na trasie przepiekne widziane z tylu Pickupa.

MARO3992.jpg

Teraz jestemy w Tarudant
i szykujemy sie do ostatecznego skoku nad Atlantyk. Wlasciwie to sie nie szykujemy a odpoczywamy bo nam sie tu podoba. W koncu miasto bez turystycznego szumu i oszukanstwa ale z jednymi z najstarszych murow wokol medyny.

MARO4014.jpg

Widzicie niby nic a tyle pisania o wszystkim opowiemy po powrocie.

A tymczasem trzymajcuie sie cieplo i do nastepnego.
Seba i Kasia

MARO3997.jpg

PS Oto mapa podrozy. dosc niedokladna bo nie ma na niej wszystkich wiosek w ktorych bylismy…

https://www.travellerspoint.com/embed/map_new.cfm/#/embed/273822/359494?triponly&lat=32.09963&lng=-6.64297&zoom=6