Dzień dobry!

Zaczynamy nasze, krótkie blogowe informacje z naszej podróży z Indonezji!

Jak każda dluzsza podróż – i ta zaczęła się na lotnisku. Krótko: wylot o 6 czasu Polskiego, przesiadka z czekaniem w Amsterdamie i lądowanie następnego dnia o 18 czasu indonezyjskiego ( czyli 12 czasu polskiego). Czyli bite 30 godzin nie licząc dojazdów odpraw itp – wtedy wyjdzie ok 34 godzin. Znosiliśmy to godnie:

.

Jakarta

Dolecieliśmy zmarnowani ale całkiem najedzeni. Uzbrojeni w nową kartę SIM i graba ruszyliśmy do naszego lokum. Okazało się to mieszkanko na 18 piętrze jednego z ponad-50 piętrowych wieżowców. Obok wyczesana galeria handlowa a dla mieszkańców – basen 😉

Kasia przywitała się z Ikea tradycyjnym polskim – HEJ!

Pierwszego dnia po podróży ruszyliśmy do jednego z muzeów Jakarty. W nim sporo się dowiedzieliśmy o historii, tradycji i kulturze Indonezji.

A tu wąchamy…

Tu niektórzy chyba rapują…

Po muzeum przyszedł czas na zobaczenie basenu. I to miłość od pierwszego wejrzenia 😀

Rewelacja ! Chłopcy – wodne stwory!

Kolejny dzień to… Niepowodzenie w oszukaniu organizmu. Dzień wcześniej jakiś w miarę o normalnej porze zasnęliśmy i się obudziliśmy. Przez zmęczenie podróża myśleliśmy że jet lag nam nie straszny. I tak bez budzika wstaliśmy o … 11 ( polska 5 rano). Dzień przeznaczyliśmy na: basen, prace szkolne i czytanie. Oraz Shrek wieczorem!

Dziś, ostatni dzień pobytu w Jakarcie. Wstaliśmy rano o ludzkiej 8:30 i pojechaliśmy do Kota Tua – centrum historycznej, kolonialnej Jakarty. I tak zaskoczyło nas słońce i ilość lokalnych turystów (piątek w muzułmańskim kraju). Na tapecie najpierw muzeum miasta mieszczące się w dawnym ratuszu (z którego zazrzadzano a to wyspa a to potem częścią wyspy a później miastem).

Generalnie wrażenia średnie. Ale zawsze się lepiej ruszyć niz nie ruszyć, prawda?

Potem spacer po okolicy. I tu zaskoczenie – W Słońcu!! A czemu zaskoczenie? Podczas ostatnich dni było pochmurno i czasem padało ( z czego raz dziennie rzęsistym deszczem). Urok pory deszczowej. Za to było przyjemnie – ok 25 stopni. Dziś było już odczuwalne 28 😉 i dużo słońca! Deszcz spadł dopiero ok 16 jak już szliśmy na lunch.

I byliśmy w super modnych knajpkach 😜

Trochę spacerowaliśmy – ok było ciężko bo Janek chyba się uczulił na spacery i na słoneczną pogodę 😜

Trafiliśmy na uliczne jedzenie – z Jerzykiem zjedliśmy pierożki i wypiliśmy sok z trzciny cukrowej ( pierwszy w tym sezonie!)

Potem ruszyliśmy do muzeum Narodowego Banku Indonezji się okazało się zamknięte… Ale nie ma tego złego – obok dziwnie dużo ludzi wchodziło do muzeum Banku… Ale cóż wygląda ok , jest klima ( Janek 😉) – wchodzimy. Szczególnie że otwierają tylko na 2,5 h – 1330-15 – I akurat tak byliśmy.

Okazało się to muzeum opowiadające historię Banku od powstania pierwszej Kompani wschodnio – indyjskiej. Czyli w sumie najważniejszą część najnowszej historii Indonezji. I do tego we wnętrzach starego banku! SUPER!!

Dowiedzieliśmy się mnóstwa rzeczy a przewodził nam Jan!!

Choć czasem było trochę zabawy w napad

To wszystko dobrze się kończyło.

.

Na koniec nawet zdaliśmy test!!!

A w podziemiach obrabowalismy kilka sejfów o skrytek bankowych!

Dzień skończył się na… Basenie oczywiście!!

Teraz już prawie wszyscy śpią. Trochę było gdzieś ciężko ale generalnie super! Kupiliśmy cudem ( perypetie na oddzielny – choć krótki – wpis)  bilety na pociąg i jutro rano wyjeżdżamy z Jakarty do Bandung! Pociąg niby o 10 ale jazda po Jakarcie to loteria! Wstajemy więc nieprzyzwoicie wcześnie!

Do następnego!