kolejny punkt programu
Czolem
Zwiedzalismy larakesh 2 dni. Tutaj przede wszystkim mozna sie zgubic
medyna jest ogromna, oczywiscie nie podpisana i pelna malych uliczek rodem z Indiany Jonesa. Ale po kolei…
Musimy sie przyznac ze troche siee rozpieszczamy… planoowo mielismy spac na dachu – byle taniej ale… no coz byc moze to nasz ostatni wyjazd do Maroka wiec stargowalismy i zafundowalismy sobie noclegi w RIADZIE czyli tradycyjnym domo-hotelu. Jest piekny! Pokoj zachwyca i czujemy arabsko-berberski klimat. Pooszczedzamy pozniej ![]()
Nasz Riad
Co do samego Marakeszu zachwyt jest nieco mniejszy… Goraco goraco goraco i tloczno-turystycznie. Duzo osob nie calkie, bezintereosnie chce pomagac. Qle sa duze plusy jak m.in. swiezy zimny sok z pomaranczy… mniam…
Producent sokow z pomaranczy
Zwiedzanie poszlo nam srednio – zwiedzilismy jednego highlighta – reszta to drogo to w remoncie to daleko i nam sie nie chce… Za to schodzilismy niemal cale miasto!! Jutro lub pojutrze ruszamy w gory wiec mozemy nic nie pisac ![]()
uliczka w medynie
Pozdrawiamy,
Seba i Kasia
