{"id":3284,"date":"2011-04-04T21:39:00","date_gmt":"2011-04-04T19:39:00","guid":{"rendered":"https:\/\/nieczekaj.blog\/?p=3284"},"modified":"2022-10-02T21:41:04","modified_gmt":"2022-10-02T19:41:04","slug":"australia-gdzie-kwiaty-rodza-sie-z-ognia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/australia-gdzie-kwiaty-rodza-sie-z-ognia\/","title":{"rendered":"Australia. Gdzie kwiaty rodz\u0105 si\u0119 z ognia."},"content":{"rendered":"\n<p>recenzja ksi\u0105\u017cki Marka Tomalika<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\" id=\"Entry63\"><a href=\"https:\/\/sebka.travellerspoint.com\/63\/\">Australia. Gdzie kwiaty rodz\u0105 si\u0119 z ognia.<\/a><\/h2>\n\n\n\n<p>recenzja ksi\u0105\u017cki Marka Tomalika<\/p>\n\n\n\n<p>04.04.2011<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Tym razem pierwszy wpis z cyklu recenzji.<\/strong> B\u0119d\u0119 stara\u0142 si\u0119 w ramach bloga przybli\u017cy\u0107 par\u0119 ksi\u0105\u017cek z kr\u0119gu tzw. &#8220;podr\u00f3\u017cniczego&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Na pierwszy ogie\u0144 idzie ksi\u0105\u017cka <strong>Marka Tomalika <em>Australia &#8211; gdzie kwiaty rodz\u0105 si\u0119 z ognia<\/em><\/strong>.<\/p>\n\n\n<div class=\"wp-block-image\">\n<figure class=\"aligncenter\"><img decoding=\"async\" src=\"https:\/\/photos.travellerspoint.com\/273822\/Australia_blog.jpg\" alt=\"Australia_blog.jpg\"\/><\/figure>\n<\/div>\n\n\n<p><strong>Czym jest ksi\u0105\u017cka podr\u00f3\u017cnicza?<\/strong> Czy to taka, kt\u00f3ra traktuje o podr\u00f3\u017cy? Czy mo\u017ce taka, kt\u00f3ra do podr\u00f3\u017cy zach\u0119ca? A mo\u017ce ma j\u0105 u\u0142atwi\u0107? Czy ma mo\u017ce sprawi\u0107, \u017ce siedz\u0105c w wygodnym fotelu poczujemy si\u0119 jak &#8220;tam&#8221; &#8211; na drugim ko\u0144cu \u015bwiata? Trudne pytanie. Ksi\u0105\u017cka Tomalika stara si\u0119 poruszy\u0107 wszystkie wspomniane w\u0105tki. Dotyczy oczywi\u015bcie Australii i outbacku, kt\u00f3ry jak t\u0142umaczy autor to &#8220;generalnie rzecz bior\u0105c dalej ni\u017c busz&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Pocz\u0105tkowo niech\u0119tnie podchodzi\u0142em do tej pozycji.<\/strong> Pierwsze rozdzia\u0142y skupia\u0142y si\u0119 jakby bardziej na autorze, na wyprawach, na trudno\u015bciach, ni\u017c na samej tytu\u0142owej bohaterce &#8211; Australii. Kraj kangura jest tu t\u0142em, bardzo wymownym i pi\u0119knie malowanym ale ci\u0105gle t\u0142em. Cz\u0119sto spotykamy w ksi\u0105\u017cce Marka Tomalika du\u017co&#8230; Marka Tomalika. Jego przemy\u015ble\u0144, jego wyobra\u017ce\u0144 i jego punktu widzenia. Czasem to m\u0119czy, czasem wydaje si\u0119, \u017ce na przedstawiany \u015bwiat patrzymy przez pryzmat ego autora. Oczywi\u015bcie jest to nie do unikni\u0119cia w pozycji innej ni\u017c typowy &#8220;przewodnik po&#8230;&#8221; ale niekiedy by\u0142o to zbyt nachalne&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Zag\u0142\u0119biaj\u0105c si\u0119 dalej w lektur\u0119 to jednak Interior zaczyna przys\u0142ania\u0107 nam wszystko inne.<\/strong> Pi\u0119kno tego kraju zachwyca. Czujemy fascynacj\u0119 autora pustk\u0105 bezkresnych przestrzeni, trud zdobywania, a tak\u017ce pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego kraj ten wci\u0105ga jak narkotyk. Marek Tomalik du\u017co opowiada o ludziach. Przytacza anegdoty z w\u0142asnego do\u015bwiadczenia ale i te zas\u0142yszane od <em>Aussie<\/em> (tak o sobie m\u00f3wi\u0105 Australijczycy). Stara si\u0119 pokaza\u0107 miejsca kolorowe, pe\u0142ne \u017cycia i ciekawych, u\u015bmiechni\u0119tych, <em>no worries<\/em> ludzi kontrastuj\u0105cych z morderczym klimatem Australii.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Aborygeni<\/strong> &#8211; kolejny, dla mnie wa\u017cny, bohater. Jak interior na pocz\u0105tku, tak rdzenni mieszka\u0144cy Australii na pocz\u0105tku chy\u0142kiem przemykali przez ciekawe opowiastki, pokazuj\u0105c si\u0119 tu i \u00f3wdzie &#8211; zaczynaj\u0105c w\u0105tki, kt\u00f3re zosta\u0142y rozwini\u0119te w drugiej cz\u0119\u015bci ksi\u0105\u017cki. Moim zdaniem nie opis Strzeleckiego i jego dokona\u0144, nie relacja z &#8220;trasy \u015bladem&#8230;&#8221; ale w\u0142a\u015bnie opis tych fascynuj\u0105cych ludzi interesowa\u0142 najbardziej. Ich spojrzenie na \u015bwiat, spos\u00f3b \u017cycia czy kontekst spo\u0142eczny we wsp\u00f3\u0142czesnej Australii &#8211; wszystko to sk\u0142ada\u0142o si\u0119 na coraz bardziej intryguj\u0105cy rys postaci.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Na koniec &#8211; fotografie.<\/strong> W ko\u0144cu przez ten pryzmat te\u017c warto ocenia\u0107 tak bogato ilustrowan\u0105 pozycj\u0119. I tu niestety musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce zdj\u0119cia s\u0105 po prostu przeci\u0119tne &#8211; poza paroma pere\u0142kami nie wzbudzaj\u0105 wi\u0119kszych emocji. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce bywaj\u0105 solidn\u0105 ilustracj\u0105 tekstu, cz\u0119sto za\u015b s\u0105 dobrym t\u0142em. Ale w ko\u0144cu to ksi\u0105\u017cka czy album? Chyba jednak to pierwsze.<\/p>\n\n\n\n<p><strong><em>Australia &#8211; gdzie kwiaty rodz\u0105 si\u0119 z ognia<\/em><\/strong> to ksi\u0105\u017cka na wskro\u015b australijska i &#8220;markowa&#8221; (du\u017co w niej Marka Tomalika). Jest opowie\u015bci\u0105 snut\u0105 przez osob\u0119 zakochan\u0105 w australijskim outbacku. Mi\u0142o\u015b\u0107 Marka Tomalika zdaje si\u0119 wielka a ksi\u0105\u017cka wydaje si\u0119 pr\u00f3b\u0105 przekazania jej nam &#8211; czytelnikom. W przypadku tak wielkiego afektu wiele si\u0119 wybacza. Po prostu si\u0119 s\u0142ucha, czyta i marzy by by\u0107 tam&#8230; by poczu\u0107, smakowa\u0107 to s\u0142o\u0144ce, ten upa\u0142, te gwiazdy i patrze\u0107 na kwiaty, kt\u00f3re rodz\u0105 si\u0119 z ognia&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Pozdrawiam,<br>Sebastian<br>sebs(malpa)aol.pl<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>recenzja ksi\u0105\u017cki Marka Tomalika Australia. Gdzie kwiaty rodz\u0105 si\u0119 z ognia. recenzja ksi\u0105\u017cki Marka Tomalika 04.04.2011 Tym razem pierwszy wpis z cyklu recenzji. B\u0119d\u0119 stara\u0142 si\u0119 w ramach bloga przybli\u017cy\u0107 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":3285,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"om_disable_all_campaigns":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"_s2mail":"","ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-3284","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-bez-kategorii"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3284","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3284"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3284\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3286,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3284\/revisions\/3286"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/3285"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3284"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3284"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/nieczekaj.blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3284"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}